2010-02-10W jaki sposób Pani działalność jako przedstawicielki samorządu lokalnego lub regionalnego przygotowała Panią do zadań przewodniczącej Komitetu Regionów? Jak zamierza Pani pogodzić obie te role?
Piastowanie pochodzącego z wyboru stanowiska w samorządzie lokalnym lub regionalnym to nie tylko warunek członkostwa w KR-ze, ale także przejaw rzeczywistej wartości dodanej, którą nasza instytucja wnosi do struktury UE. To dzięki temu warunkowi Komitet Regionów wciela w życie swą demokratyczną legitymację, czyli bliskość do obywateli Europy.
Jako przewodnicząca władz Piemontu – regionu Włoch liczącego aż 4,5 mln mieszkańców – pełnię rolę pośrednika między moim regionem a Europą. Staram się, by tzw. „efekt europejski” był maksymalnie odczuwalny na tym ciężko dotkniętym przez deindustrializację obszarze, a także dążę do pobudzania wzrostu i innowacji przy pomocy funduszy UE. Fundusze strukturalne wykorzystywane są w Piemoncie już od dwudziestu lat – w ubiegłym roku obchodziliśmy rocznicę. To one pozwalają przybliżyć mieszkańcom namacalne efekty integracji europejskiej. Piemont rozwija także współpracę z sąsiednimi regionami włoskimi i francuskimi w wielu dziedzinach polityki. Mając takie doświadczenia, byłam entuzjastyczną orędowniczką utworzenia na szczeblu wspólnotowym Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej (EUWT),a także sprawozdawcą opinii KR-u w tej sprawie. Region Piemontu natychmiast skorzystał z tego nowego europejskiego instrumentu prawnego utworzonego z myślą o ułatwianiu i promowaniu współpracy transgranicznej, międzynarodowej i międzyregionalnej.
To właśnie to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie zabrałabym ze sobą w ekscytującą podróż, jaką jest przewodniczenie Komitetowi Regionów.
Jak pokieruje Pani stosunkami Komitetu Regionów z innymi instytucjami w kontekście nowych kompetencji i nowego zakresu odpowiedzialności wynikających z traktatu z Lizbony?
W latach 2004–2005 byłam posłanką do Parlamentu Europejskiego. Dokładnie poznałam dzięki temu pracę instytucji europejskich, a także możliwości współpracy Parlamentu z Komitetem Regionów. Później, pełniąc funkcję przewodniczącej jednej z największych grup politycznych KR-u, starałam się jak najlepiej wykorzystać ten potencjał. Również jako przewodnicząca regionu o kompetencjach ustawodawczych regularnie uczestniczę w posiedzeniach rady ds. polityki regionalnej. Stosunki z Komisją Europejską stanowią nieodłączną część obydwu moich mandatów: regionalnego i europejskiego. Pamiętając o tym, będę kładła nacisk na konsolidację nowych kompetencji KR-u. Mam jednak pełną świadomość, że odpowiedzialne wykonywanie tych kompetencji przez Komitet będzie miało decydujące znaczenie dla procesu integracji europejskiej oraz dla wiarygodności naszej instytucji.
Jakie będą Pani zdaniem trzy główne priorytety lub wyzwania dla Komitetu, jego członków i ogólnie samorządów lokalnych i regionalnych w najbliższych pięciu latach? Jak zapewni Pani skuteczność działań?
Komitet musi przede wszystkim stawić czoła potrójnemu wyzwaniu, jakim jest przezwyciężenie obecnego kryzysu gospodarczego, społecznego i ekologicznego. To na władzach lokalnych i regionalnych spoczywa ostateczna odpowiedzialność za radzenie sobie z katastrofalnymi skutkami deregulacji rynków finansowych, która doprowadziła do masowej utraty miejsc pracy oraz zniszczyła nie tylko gospodarkę, ale także tkankę społeczną miast i regionów Europy. Jakby tego nie było dość, w wyniku fiaska szczytu w Kopenhadze, który nie był w stanie wyłonić konkretnych i ambitnych zobowiązań politycznych, władze lokalne i regionalne stanęły bezradne wobec zmiany klimatu i jej niepokojących konsekwencji dla lokalnych gospodarek i społeczności. Dlatego najważniejszym z moich priorytetów będzie zrównoważony rozwój. To nie wybór – to imperatyw moralny i polityczny.
Jednym z głównych zadań przewodniczącego Komitetu Regionów jest przybliżenie Europy gminom i regionom. Czy może Pani podać przykład, jak udało się Pani osiągnąć to w swoim regionie?
Zarówno w moim regionie, jak i w Brukseli, zawsze konsekwentnie propagowałam proces integracji europejskiej. Jestem przekonana, że region Piemontu zyskał na włączeniu w szerszy projekt europejski. Fundusze UE przyniosły rezultaty o szerokim zasięgu dla całego regionu i dla gospodarki. Dzięki nim udało się osiągnąć wzrost i zwiększyć zatrudnienie, co pomogło wielu dużym obszarom przestawić się na nowocześniejszą i bardziej innowacyjną działalność produkcyjną. Wiele osiągnięto dzięki finansowaniu publicznemu, które wyniosło ponad 2,6 mld EUR. Jego efektem były inwestycje w wysokości ponad 6 mld EUR, co bezpośrednio i pośrednio doprowadziło do utworzenia dziesiątek tysięcy miejsc pracy. Od 1989 r. finansowano średnio 6,7 projektów dziennie, a suma finansowania wynosiła 440 tysięcy, co generowało inwestycje o wartości 1 mln 20 tys. EUR!
Na szczeblu europejskim zdecydowanie popieram te kierunki i instrumenty polityki UE, których celem jest stymulowanie zrównoważonego rozwoju i promowanie energii ze źródeł odnawialnych. Z kolei w Piemoncie, jako przewodnicząca regionu, próbuję realizować te cele w praktyce, poprzez inwestycje w projekty na rzecz zrównoważonego rozwoju, czystych technologii, zasobów ludzkich i wiedzy.
Źródło: Komitet Regionów